sobota, 11 października 2014

Rozdział 23

Kiedy już razem byli w "niebie" okazało się, iż  było to tylko wyobrażenie Anity. Ona nigdy nie zabiła Nadusi, nigdy nie trafiła do szpitala i nigdy się nie zabiła. To była jej chora psychika. Ona sama była tym zszokowana, nigdy by nie pomyślała, że takie rzeczy będą chodziły po jej głowie.
Obie z Nadią były w domu Rafała. Malutka spała a Anita stała przed lustrem i wpatrywała się w swoje odbicie. Zastanawiała się co się z nią stało. Jeszcze niedawno była zwykłą 17 latką zakochaną po uszy w Robercie, a teraz ? Ma dziecko, mieszkała na ulicy, była upokarzana przez Daniela.
Chciała jak najszybciej o tym zapomnieć. Chciała być po prostu kochana.
Wymazać wszystkie złe wspomnienia. Aby życie było pisane ołówkiem !


                                                                   ***

Mała Nadusia stała się dorosłą panią Nadią. Miała 25 lat, ona wyprowadziła się z rodzinnego domu, lecz ciągle ma  bardzo dobry kontakt z nimi. Przez ten czas ona dorastała w spokoju i radości. Nawet nie pamiętała co się działa te kilkanaście lat temu. Pracowała jako szef najlepiej prosperującej firmy w Warszawie zajmującej się reklamą. Miała mały domek na obrzeżach tego ogromnego miasta.
Pewnego wieczoru wracała z pracy, po drodze zauważyła szkołę tańca. Zaczęła uważnie przyglądać się tancerzom. Coraz bardziej pragnęła zatańczyć razem z nimi. Gdy wróciła zostawiła wszystko i pobiegła do jej ulubionego miejsca opuszczonego teatru. Przebrała się i tańczyła.Było to tak piękne, takie subtelne i delikatne. Widać było, że  to kocha. Chodziła tam prawie codziennie.
Po długim treningu wróciła do swojego domu. Od razu wskoczyła do wanny i oddała się długiej i odprężającej kąpieli. W wannie spędziła chyba 2 godziny. Bardzo tego potrzebowała. W pracy nie miała lekko. Jako szef firmy musiała robić różnego rodzaju projekty, nad którymi pracowała bardzo długo.
Jej ostatni projekt zyskał ogromne uznanie wśród zarządców korporacji. Stworzyła nowy i świetny projekt dotyczący nowej kampanii reklamowej mówiącej o prowadzeniu samochodów pod wpływem alkoholu.
Projekt został zaakceptowany. Nadia potrzebowała solidnego odpoczynku.
Następnego dnia rano obudził ją dzwonek do drzwi.
Kiedy poszła sprawdzić kto to nikogo tam nie było. Dziewczyna zamknęła drzwi, wskoczyła w najwygodniejsze ubranie i poszła biegać. Po drodze mijała zakochane pary, starsze małżeństwa i te młodsze.
Zastanawiała się dlaczego ona dalej jest sama. Nie chciała się przyznać, lecz była to zapracowana kobieta sukcesu. Podkreślając tutaj zapracowana.
Jedyną jej przyjemnością w życiu był taniec. To on ją uspokajała i dawał kopa !
Kiedy przebiegała znów obok tego samego teatru zauważyła jak jedna z tancerek wybiega, a za nią krzyczy jakiś mężczyzna. Około piędziesiątki, lekko łysawy i grubawy. Zwykły buc. Kobieta usiadła na ławce w parku i płakała. Nadia od razu podbiegła do niej.
-Witaj, co się stało? Dlaczego płaczesz?- Zapytała Nadi siadając obok tancerki
-Nasz trener..- Wyjąkała
-Co wasz trener? Co z nim nie tak?
-Jest okropny, cały czas na na krzyczy i gdy ktoś mu się postawi on wyzywa i każe za karę robić po 100 pompek.- Po tych słowach dziewczyna uciekła
To wyznanie wstrząsnęło młodą dziewczyną. Postanowiła trochę poszpiegować trenera.
Niestety gdy podeszła pod okno sali nikogo już tam nie było.Wzruszyła ramionami i odeszła do domu.
Ta sprawa jednak cały czas nie dawała jej spokoju. Martwiło ją to co tam się dzieje. Zdawała sobie sprawę ile taniec znaczy dla każdego zamiłowanego tancerza. Nie wyobrażała sobie takiej sytuacji i nie dopuszczała myśli, iż ktoś mógłby tak z nią postępować.
Doskonale znała historię swojej mamy i wiedziała jakie to okropne uczucie być czyimś popychadłem. Być dla kogoś zabawką. Stwierdziła, iż jutro weźmie sobie dzień wolny od pracy i dokładniej przyjrzy się temu co dzieje się w tym teatrze.
Kobieta, aby zapomnieć o dzisiejszym wydarzeniu oddała się w wir codziennych obowiązków.
Sprzątanie, prasowanie, pranie... Nienawidziła tego robić. Wolała biegać, tańczyć czy pracować.
Podczas odkurzania w dużym pokoju znów usłyszała dzwonek do drzwi.
Odłożyła odkurzacz, zdjęła fartuszek i poszła otworzyć. Przed drzwiami stała ta sama kobieta, z którą Nadia rozmawiała dzisiaj rano.
-Witam! Czy nie przeszkadzam?- Zapytała kobieta rozglądając sie dookoła.
-Nie, oczywiście niech Pani wejdzie.- Nadia odsunęła się od drzwi i pokazała kobiecie pokój.
-Bardzo przepraszam za to iż dzisiaj uciekłam z tego parku tak bez słowa. Jestem już na skraju wyczerpania nerwowego- Zaczęła opowiadać kobieta. Widać,było iż wydarzenia z dzisiejszego dnia złamały ją.-
Ten człowiek odbiera nam całą radość z tańca. Staramy się jak tylko  możemy , a on i tak wymaga więcej i więcej. Robimy wszystko bez błędnie, jedne krok nie taki jak chcemy a on już się na nas wyżywa.! To za wolno, to za szybko. Jak, któraś się mu postawi to bije nas po twarzy i każe nam robić po 100 brzuszków. Wiemy, że jako trener ma prawo wymagać, ale nie wyzywać, bić czy..
Kobieta zawiesiła głos


                                                   

4 komentarze:

  1. gratulujemy na adres email tereferemymzyciem@interia.pl
    prosimy wysłać adres zamieszkania, ponieważ wygrałaś nagrode główną w naszym konkursie ;)
    prosimy o wysłanie adresu do tej niedzieli.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz. :*
    Obserwujemy? :*
    http://evelinololove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń